poniedziałek, 22 lutego 2010
Whiff of Joy Challenge #67

Temat: Pearls and Swirls.

 

wtorek, 16 lutego 2010
Wishing you well

Malowanie kredkami akwarelowymi na brazowym papierze to ciekawe doswiadczenie - maluje się na czuja, bo nic nie widać póki nie wyschnie, a wtedy już po ptokach. Ale białe płatki stokrotek wynagrodziły mi wszystkie straty moralne.

 

niedziela, 14 lutego 2010
12"x12"

Dawno nie robiłam nic ze zdjęciami, a w tradycjnym formacie, to już od ho-ho.

Ostatnio w Tiimari na wyprzedaży nabyłam 2 albumy w tradycyjnym formacie i trzeba było ten zakup jakos przed sobą usprawiedliwic, więc oto jest pełnowymiarowy scrap.

Z peknietym serduszkiem:

I do towarzystwa kartka:

 

czwartek, 11 lutego 2010
Jak to z Cuttlebugiem bywało

Motto: "Jeśli chodzi o dobre chęci, to Provo Craft ma je w ogóle..."

Jakoś tak chyba pod koniec października to było. Przyznaję - nie bez mojej winy, wypróbowywałam nowy szablon do wytłaczania Sizzixa i zrobiłam za grubą kanapkę. No i trachnęło coś w środku. Poszła metalowa część, coś w rodzaju pionowej kolumny, w której osadzone są wszystkie poziome części w tym oba wałki. I ona właśnie między tymi wałkami pękła.

Własnymi rękami, co prawda z użyciem systemu przekładni i kół zębatych, spowodowałam pęknięcie metalowego elementu grubości (w tym miejscu) ołówka, metodą rozciagania. Mówcie mi Luśka.

Najpierw skontaktowałam się ze sklepem Oh My Craft, gdzie kupiłam swoją maszynkę (w owym czasie nie była jeszcze dostępna w Polsce). Powiedzieli, że wymienią, jeśli dostarczę w oryginalnym opakowaniu itd itp. Tyle, że przesłanie maszynki kosztuje więcej niż sama maszynka. Spróbowałam inaczej.

Wypełniłam formularz kontaktowy na stronie Provo Craft. Do dziś nikt nie odpowiedział.

Więc jeszcze inaczej: Na stronie Provo Craft jest darmowy telefon kontaktowy. Oczywiście darmowy to on jest dla mieszkańców USA, ale tak się składa, ze znam jedną tamtejszą mieszkankę (Joanne, gorące pozdrowienia!).

W Provo Craft bardzo się przejęli, wzruszyli, że to jeden z pierwszych Cuttlebugów w Polsce i obiecali, że wyślą nowy. Wzięli namiary na mnie i - cisza.

Po jakichś 2 tygodniach Joanne znów zadzwoniła do producenta, połączono ją z kimś innym i ta sama historia od początku - obietnice, namiary i cisza.

Za trzecim razem miałam więcej szczęścia - kolejna osoba obiecała wziąć sprawę w swoje ręce, dała namiary na swój osobisty telefon i obiecała wysyłkę... po Nowym Roku, bo magazyn był pusty.

Cuttlebug dotarł do mnie w poniedziałek, a ludzie z Provo Craft byli na tyle mili, że wzięli na siebie wszystkie opłaty celne. Dodatkowo podarowali jedną maszynkę Joanne, która dostała swoją przesyłkę dzisiaj.

Podsumowując - wszystko długo trwało, dobrze się skończyło, a ludzie z Provo Craft zrealizowali swoje obietnice z nawiązką. Z drugiej strony - gdyby nie pomoc i cierpliwość Joanne, pewnie nic nie udałoby mi się osiagnąć.

Tyle słońca

Mój wpis do Albumu Brydzi "Tyle słońca".

Brydzia pytała, co nam daje energię w dniach, kiedy nie ma tyle słońca, ile by się chciało.

To nie było trudne pytanie.

Oczywiście, ze znów śpiewałam przy scrapowaniu, zawsze to robię.

 
1 , 2