czwartek, 31 stycznia 2008
Pierwsze wrażenia

Wczoraj wieczorem, kiedy Małe spało, zabrałam się za wypróbowanie nowej zabawki.

Wrażenia ogólne:

Malutkie, poręczne, pięknie się mieści razem ze wszystkimi akcesoriami w jednej szufladzie scrapudła. Oryginalne opakowanie jest fajne, ale nieporęczne do codziennego przechowywania, bo trzeba wszystko wydłubac, żeby wyjać podkładkę. Głośne. Głośniejsze od nitowników Fiskarsa chyba. Jeśli Twój scraproom jest w kącie dziecięcej sypialni, to nie jest narzedzie dla Ciebie. Fajne jest to, że w zestawie podstawowym jest wszystko co potrzebne, łącznie z odpowiednią podkładką. Kształt świetnie pasuje do ręki. W kazdym razie do mojej. Końcówki wymienia się łatwo, całość wygodna w użyciu.

Robienie dziurek:

Robi. Bez problemu w papierze, kartonie, cienkiej tekturze. W grubszej (2mm) nie dał rady, bo była za gruba w stosunku do głębokości końcówki, ale zrobił fajne kółeczko.

Nabijanie nitów:

Jednym słowem? Idealnie. Mam nity, kupione dawno temu w dużych ilosciach w hurtowni pasmanteryjnej. Zrobione są prawdopodobnie z blachy pancernej. Prawie ich nie używałam do tej pory, bo nitowniki Fiskarsa okropnie je masakrowały. A Scraparatus poradził sobie świetnie:

 

 

Wycinanie kształtów:

Po pierwsze, kształty sa maleńkie - litery mają około 1,5 cm wysokości, tagi i inne kształty też są podobnego kalibru. Jeśli chodzi o litery, taki rozmiar jest akurat, ale tagi mogłyby być ździebko większe. Chociaż takie też sie przydadzą. Przy wycinaniu potrzeba trochę wprawy. Niby żadnej filozofii w tym nie ma - przycisnąć, naciągnąć, puścić - a jednak przy każdym kolejnym szło mi trochę lepiej. Mam nadzieję dojść do takiej wprawy, jak dziewczyna, która występowała w reklamie scraparatusa. W brystolu (220 g/m2) i w cieńszym papierze (170 g/m2) wycinało mi się równie łatwo (a może równie trudno). Przy niektórych literach docinałam odrobinę nożykiem. Tag i kwiatek obeszły się bez nożyka, nie wiem, czy ze względu na prostszy kształt, czy dlatego, że wypróbowałam je na końcu.

 

 

Podsumowując - jestem bardzo zadowolona z zakupu i zamierzam korzystać ze wszystkich jego funkcji.

 

środa, 30 stycznia 2008
Więcej grzechów nie pamiętam

To juz naprawdę ostatni.

Postanowienie postanowieniem, ale takiej okazji nie mogłam przepuścić. Przegladałam sobie ebay i zastanowiło mnie, dlaczego ktoś sprzedaje scraparatus tak drogo. Z ciekawości zajrzałam i... okazało się, że do zestawu startowego dodane są 3 zestawy kształtów do wycinania, w tym alfabet! Kolejne 2 dni spędziłam wpatrując się w monitor i mając nadzieję, że nikt inny nie okaże się równie dociekliwy. Udało się, kupiłam zestaw za cenę wywoławczą, całość razem z przesyłką kosztowała mniej więcej tyle, co w Polsce sam zestaw startowy.

 

poniedziałek, 28 stycznia 2008
Faza na ziółka

Zaraz Wam wszystko wytłumaczę. A jak wiadomo, tylko winni tłumaczą sie niepytani. Otóż miałam ci ja taki stempel. Gumowy, producent nieznany:

 

 

I ostatnio całkiem przypadkiem zobaczylam, że Prima Marketing Inc. (tak, ci sami, którzy robią te sławne kwiaty) wypuścili stemple ze wzorem całkiem do kompletu. Patrzyłam na nie, wzdychałam przeciągle i marudziłam, aż mój najlepszy z mężów powiedział, że kupi mi je w prezencie w ramach rekompensaty za to, ze walentynkowy wieczór spędzimy oddzielnie. I oto są, przyniesione dziś przez listonosza:

 

 

niedziela, 27 stycznia 2008
Girls' night out

Młodej (nie tyle wiekiem, co stażem) matce cięzko się wyrwać z domu na ploty z koleżankami. Kiedy się uda, wydarzenie to zasługuje z pewnoscią na swój własny minialbum.

 

 

 

 

 

wtorek, 22 stycznia 2008
Scrapoholizm w Polsce w pierwszej połowie XX wieku

No bo kimże, jeśli nie scrapoholiczką, jest pani opisana w wierszu Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej?

 

Pani traci już wszelką powagę:
Czyha w bramie na listonosza!
Patrzy smutno, uśmiechem go błaga
jak ranny leżący na noszach.

Dni tej pani bez listów toną,
idą na dno w żalu bez granic...
aż się dziwi zmartwiony listonosz:
"Ja bym tam napisał do pani"...

 

 
1 , 2 , 3 , 4